Ministerstwo Edukacji Narodowej ma w swoich planach ponowne uruchomienie Punktów Konsultacyjnych prowadzonych przez Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne, usytuowanych przeważnie w szkołach.
Jest to nowa forma pracy poradni polegająca na świadczeniu usług z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej bliżej klientów. Po ubiegłorocznych doświadczeniach związanych z trzymiesięczną działalnością tych punktów na pewno udało się zgromadzić pewną ilość refleksji na temat ich pracy, jak i wniosków na przyszłość.
Zwracamy się z prośbą do pracowników dotychczasowych punktów, a także klientów korzystających z ich usług - młodzieży, rodziców i nauczycieli – o podzielenie się z nami uwagami na temat ich działalności. Interesują nas również wszelkie pomysły merytoryczne i organizacyjne mogące służyć lepszej realizacji przez Punkty Konsultacyjne potrzeb z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.
Informacje od Państwa pomogą w wypracowaniu optymalnej formuły ich funkcjonowania dla dobra dzieci i młodzieży oraz osób pracujących z nimi na co dzień w procesie wychowania i kształcenia.
Drodzy Państwo.
Zupelnie nie rozumiem potrzeby istnienia punktów konsultacyjnych prowadzonych przez poradnie. Myślę, że jest to trochę działanie oderwane od rzeczywistości.Każdy psycholog pracujący w poradni powinien przed rozpoczeciem pracy popracować trochę w szkole, wśród dzieci, a nie zamykać się w gabinetach poradni. Zrzucanie winy na szkołę /ż powodu tego ,że jest się żle przyjmowanym/ nie świadczy o tym, że ktokolwiek się boi psychologa z poradni!!!
POradnie powinny mieścić się przy szkołach z zasady a nie biedzić się nad diagnozowaniem na konsulatcjach jedno czy dwukrotnych/no może czasem więcej/.
Jestem nauczycielem i psychologiem. powiem, że z racji obu zawodów dość dobrze/nie gorzej niż poradnia/ radzę sobie z odkrywaniem deficytów u dzieci obsrwując je na różne sposoby.
Psycholog powinien wiedzieć, że najlepszym narzędziem diagnostycznym jest OBSERWACJA W NATURALNYM ŚRODOWISKU/, a potem dopiero inne metody
Prosze mi powiedzieć co o dziecku może pwoiedzieć matce psycholog z poradni , który wpada do szkoły raz w miesiącu????????.Dramat.
"Dobry psycholog" poprosi matkę o rozmowę z wychowawcą klasy lub pedagogiem na temat funkcjonowania dziecka w szkole. Może też poprosić o opinię ze szkoły. W wielu sprawach nie ma poptrzeby żeby bywał w szkole. Są tam właśnie ludzie, z którymi można współpracować w sprawach dziecka i rodziny i którzy - jeśli jest taka potrzeba - mogą się w to włączyć w ramach pomocy psychologiczno - pedagogicznej. Do diagnozy sytuacji czy problemów sama obserwacja w naturalnym środowisku nie wystarczy - to dużo za mało i bardzo czasochłonne. Chyba że masz na myśli tzw. "rzucenie okiem" na dziecko.
Organizowałam punkt w swojej szkole. Cieszył się dużym zainteresowaniem zwłaszcza rodziców młodszych dzieci. Wskazane jest rozważenie możliwości przeprowadzania badań w punkcie na terenie szkoły. Ułatwiłoby to dostęp do specjalistów rodzicom i dzieciom mieszkającym w małych miejscowościach i mającym ograniczone możliwości dotarcia. Godziny pracy w punktach na terenie szkoły powinne być uzależnione od specyfiki potrzeb środowiska. Może dałoby się zatrudniać tam osoby, które będą chciały pracować, a nie na zasadzie zlecania zadań przez szefa.
W przypadku dzieci młodszych; kl. I - III, jeżeli kontakt z poradnią wiąże się z dojazdem do innej miejscowości - to tak. Chociaż dalej uważam, że zalezy to od organizacji pracy poradni w sposób umożliwiający dostęp do usług. Natomiast podczepienie poradni pod szkołę to błąd. Każdy najmniejszy ruch w tym kierunku uruchomi "zasysanie" poradni przez szkołę.
Zainteresowanie tymi punktami było znikome - strata czasu. Niczego bym tu nie zmieniał. Sprawa leży w organizacji pracy poradni. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby pracownicy poradni bywali w szkołach w ramach pracy terenowej - zreszta i tak tam bywają i prowadzą różne zajęcia. Poza tym rodzice i dzieci, którzy mają realne problemy wolą przyjść do poradni poza szkołą. Również ma znaczenie niezależność i obiektywizm w podejściu do problemów uczniów. Szkoły wywierają silną presję i próbują dominować w takich relacjach. Pracownik poradni może mieć sam problemy w relacjach ze szkołą. Przecież wiele tychspraw powstaje również z winy szkoły. No i za te opinie, dostosowanie wymagań oraz zalecenia do pracy z dzieckiem szkoły nas nie kochają. Jednak bardziej martwię się konsekwencjam i losami programu Zero Tolerancji. Odejście od tego będzie duzym błędem. Minister Giertych nie wzbudzał sympatii to fakt, ale program jest dobry. Obyśmy nie padli ofiarami manipulacji i wojny między politykami. ale chyba się przed tym nie uchronimy - ze szkodą dla naszych klientów.
Zgadzam się z "praktykiem" - mam identyczne refleksje. Myślę, że warto jednak przemyśleć problem organizowania takich punktów w miejscach neutralnych, np. przy urzędach gminy. W poradniach trzeba czekać na wizytę po wcześniejszym ustaleniu terminu. Punkty miały umożliwić szybszy kontakt ze specjalistą. Lokalizacja w szkołach ułatwia przede wszyskim nauczycielom uzyskanie porady- Rodziców często deprymuje to miejsce. Poza tym mogą mieć wątpliwości co do zachowania tajemnicy zgłoszonego przez nich problemu.
Wnioski i uwagi z działalności Punktu konsultacyjnego:
1. Przeważającym klientem był rodzic.
2. Korzystne dla rodziców były godziny pracy punktu po południu, po godzinie 16.00.
3. Istnieje duże zainteresowanie rodziców konsultacjami indywidualnymi.
4. Obserwuje się dużą potrzebę ze strony rodziców do nabycia umiejętności wychowawczych, choćby właściwego wyrażania uczuć, zarówno tych pozytywnych jak negatywnych.
5. W następnych edycjach Punkt konsultacyjny powinien funkcjonować w siedzibie poradni psychologiczno – pedagogicznej, ponieważ w sytuacjach trudności dydaktycznych lub wychowawczych jest od razu możliwość badań: psychologiczno - pedagogicznych i jest wgląd do archiwum dokumentacji z wcześniejszych badań. Ponadto poradnia zapewnia większą anonimowość dla klienta jako placówka i bardziej komfortowe warunki do wsparcia psychicznego.
6. W jednakowym czasie na dyżurze w punkcie powinno być dwóch specjalistów, tak aby jeden mógł zająć się bezpośrednią pracą z klientem, a drugi specjalista miał możliwość udzielania konsultacji, porad telefonicznych.
7. Praca Punktu powinna być czynna przez cały rok kalendarzowy, gdyż okres wakacji jest dla niektórych rodziców szczególnie trudny w pokonywaniu trudności wychowawczych i rozwiązywaniu bieżących problemów i wymaga wsparcia oraz bieżących konsultacji.
Obecnie na bieżąco udzielamy porad i konsultacji specjalistycznych osobom zgłaszającym się. Znając mechanizmy narastania postaw agresywnych u młodzieży, możemy im zapobiegać i skutecznie przeciwdziałać. Stąd celem naszych działań jest wspieranie rodziców i nauczycieli w rozszerzaniu ich kompetencji wychowawczych, przebudowywaniu nieprawidłowych relacji rodzice - dziecko. Nierozwiązane problemy edukacyjne i wychowawcze stanowią przyczynę kumulowania się trudności wychowawczych oraz tworzenia się patologicznych mechanizmów radzenia sobie z nimi. Dlatego też tak istotna jest wczesna pomoc specjalistyczna skierowana do uczniów i ich rodziców.
Jestem psychologiem zatrudnionym w szkole. O poprzedniej edycji dowiedziałam sie z lokalnej prasy. Funkcjonuję jako szkolny psycholog w gabinecie niemal z zerowym wyposażeniem. Zwróciłam się do kuratorium z zapytaniem, czy w ramach dotacji mogę poprawić oprzyrządowanie gabinetu; wszystko z troski o jakość świadczonych usług. Otrzymałam odpowiedź odmowną. Czy w obecnej edycji jest mozliwość doposażenia gabinetu? w testy, literaturę, pomoce itp. Dodam, że w Rzeszowie jestem jedynym szkolnym psychologiem. Ponieważ z racji zatrudnienia funkcjonuję niejako poza środowiskiem zawodowym, nie otrzymuję oferty szkoleniowej jak poradnie psychologicze choć mój obszar spraw zawodowych jest bardzo duży. Pozdrawiam serdecznie
Wisz Elżbieta
35-328 Rzeszów
ul Paderewskiego 1d/6
tel. 0668667554
Witam
uczestniczyłam w tworzeniu i realizacji działań w punkcie konsultacyjnym - niestety dla mnie nie miało to najmniejszego sensu.
Zainteresowanie punktem było minimalne, mimo że był utworzony 38 km od poradni (km nie mają tu istotnego znaczenia). Zainteresowani oczekiwali - zbadania dziecka na miejscu, terapii psych, ped, logo, bo takich po prostu nie ma w naszych szkołach z "terenu" a skonsultować się "można przecież przez telefon". Młodzież przychodziła żeby nie być na lekcjach a Ci z prawdziwymi problemami nie przyszli, bo bali się wyśmiania przez rówieśników (informacja od osób, które korzystały z pomocy na terenie poradni).
Poza tym punkty to żadna nowość - my od dawna jeździmy po szkołach i placówkach, ale tam gdzie naprawdę nas chcą, są zorganizowane spotkania, zaproszeni rodzice, umówieni nauczyciele.
Dla mnie to była strata czasu i dodatkowy problem z "wciśnięciem" 4 godz tygodniowo
+ dojazd za śmieszne pieniądze, bo okazało się, że potrącane są z tego wynagrodzenia wszystkie składki.
A jeżeli ministerstwo musi już wykazać się takimi działaniami to proszę:
1. punkty powinny być "ruchome" - tzn np 4 godz co dwa miesiące w określonej placówce pozamiejscowej tak żeby każda placówka mogła "z nas" skorzystać
2. o tym że będą działać powinniśmy wiedzieć dużo wcześniej
3. nie wiem czy tylko u nas tak było, że to psycholog mógł udzielać konsultacji, ale jest to totalna pomyłka - pedagodzy, logopedzi też są bardzo potrzebni
4. praca w godzinach popołudniowych w "wyludnionej" szkole nie ma sensu- w ogóle w mniejszych miejscowościach szkoły nie pracują popołudniami
5. dokładnie określić jakie zadania ma spełniać taki punkt
6. pracownik powinien wyrazić zgodę na udział w tego typu dodatkowych obowiązkach - a nie być do tego zobligowany
7. dyrektor też powinien jeździć na punkty - często zdarzają się problemy natury formalno -prawnej i to on powinien zająć się ich rozwiązaniem (i za to powinien dostać pieniądze - a co do organizacji - cieszę się że są dyrektorzy którzy to organizują)
pozdrawiam
Punkty konsultacyjne mają sens zwłaszcza jeżeli są usytuowane np 43 km od poradni, jak w naszym przypadku, wtedy daja możliwość zwiększenia pomocy psychologiczno- pedagogicznej na terenach oddalonych, pokonujemy w ten sposób opór wobec pomocy psychologiczno- pedagogicznej, a zwłaszcza bariery ekonomiczne i czasowe. Dyrektor nie powinien byc pominięty w realizacji zadań w ramach punktów, czemu nie może w nich zarobkować? Zgadzam sie z poglądami przedmówców. Zapotrzebowanie jest ogromne, ale przede wszystkim na działania dlugofalowe.
Zgadzam się ze wszystkimi wnioskami Anonima i Anonima 2 z jednym tylko wyjątkiem , w przypadku naszych dyżurów zauważyłam, że z punktów skorzystali nauczyciele, którzy nigdy do naszej placówki nie wybraliby się, z "trudnych do określenia" powodów. W szkole zauważywszy pracownika poradni, podeszli, zapytali, umówili się na dodatkowe spotkanie.
Podzielam pogląd pracy w godzinach "pracy" tj. 12-17. po południu to strata czasu wszystkich. I jeszcze jedno. Warto by ściślej określić co można a co należy robić w szkole w ramach konsultacji.
1. Po trzymiesięcznym doświadzceniu z prowadzeniem dwóch punktów stwierdzam znikome zainteresowanie przede wszystkim nauczycieli z korzystania usług punków. Najczęstszymi klientami punktu była młodzież, ale tylko w godzinach nauki szkolnej - w godzinach popołudniowych bardzo mało osób skorzystało z naszych usług.
2. Punkty konsultacyjne winny być prowadzone w miejscowościach poza siedzibą poradni w jednym stałym dniu tygodnia w godzinach pracy szkoły - w szkołach z dowozem uczniów praktycznie po godzinie 14 nikt z usług punktu nie korzysta oraz dodatkowo z dyżurem pracownika poradni w dniach, kiedy odbywaja sie zebrania rodziców. Podobnie w miejscowości, gdzie istnieje poradnia czynna praktycznie od rana do 18 - 19 wieczorem rodzice i uczniowie mają możliwość zasięgnięcia porady w dowolnym dla nich czasie. optymalne godziny pracy punktu to 12 - 16.
3. 8 godzin na punkt to stanowczo za dużo - wystarczą 4 tygodniowo. Zamiast tego punktów winno być więcej np. 3 - 4 w każdym rejonie poradni.
4. Punkty winny funkcjonować przez cały czas, a nie tylko wtedy, gdy ministerstwo znajdzie na nie fundusze - t.j. przez dwa trzy miesiące w roku. wramach pracy punktu pracownik winien mieć zapewniony dostęp do telefonu i internetu.
5. Zasady finansowania rownież powinny być jasne - z posiadanych informacji wynika, że różne poradnie ustalają różne kwoty za godzinę dyżuru, zwracają lub nie kwoty delegacji (problem: dojazd PKS czy samochód własny), wyposażają lub nie punkty w odpowiednie materiały itp.
6. Dyrektorzy poradni winni wykonywać prace organizacyjne na podstawie umowy zlecenia z organem prowadzącym.
Dzień dobry,
1. Funkcjonowanie punktów powinno być bardziej długofalowe, żeby był czas na powiadomienie i przyzwyczajenie rodziców do istnienia punktu.
2. Należy ustalić bardziej czytelne zasady rozliczania 10 % puli na wydatki rzeczowe. Nie można ustalać zasad po fakcie i kwestionować wydatków, które nie były wcześniej zabronione.
3. Dyrektorzy poradni ( lub inne osoby wykonujące to zadanie ) powinni dostać gratyfikację finansową za organizację punktu ( zawarcie umów, ustalenie haromongramu, informacje do szkół i do rodziców , rozliczenie, sprawozdanie, itp. - to całkiem sporo pracy wykonywanej dodatkowo i jak dotąd- za darmo )
Dodaj komentarz